Gwiazdy kuchni · Wojciech Modest Amaro
Kamień milowy
Polskie szparagi i cielęcina dla prezydenta USA
W skrócie
Gdy Barack Obama odwiedza Warszawę w czerwcu 2014 roku, to Amaro przygotowuje menu lunchu. Na stole lądują szparagi, polska cielęcina i truskawki z czarnym bzem.
Czerwiec 2014 roku. Do Warszawy przyjeżdża prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Spotyka się z prezydentem Bronisławem Komorowskim[1]. W tle wielkiej polityki dzieje się coś mniejszego, ale smacznego. Ktoś musi ugotować lunch.
Tym kimś jest Wojciech Modest Amaro. Culture.pl nazwało go wtedy najlepszym szefem kuchni w Polsce[1]. Jego Atelier Amaro miało gwiazdkę Michelin już drugi rok z rzędu i było jedyną taką restauracją w kraju[1][2].
Wiosna na talerzu
Amaro nie sięgnął po zagraniczne luksusy. Postawił na polską wiosnę. Na przystawkę podał szparagi ze świeżym bobem i olejem bukowym[1]. Proste składniki, ale w nowym wydaniu.
Na danie główne trafiła polska cielęcina z niepaloną kaszą gryczaną i karmelizowaną maślanką[1]. Dla gości, którzy woleli coś lżejszego, był dorsz z wiosennymi warzywami i kwiatami lawendy[1].
Słodki finał
Na deser Amaro przygotował truskawki z czarnym bzem. Do tego specjalne lody, w których główną rolę grała pietruszka[1]. Lody z pietruszki na stole prezydenta USA? To był cały Amaro.
Każde z tych dań opowiadało o konkretnym miejscu i porze roku. Szparagi i bób to początek polskiego lata. Kasza gryczana to smak, który zna każdy polski dom. Truskawki z czarnym bzem to czerwiec w pełni[1]. Amaro zamienił zwykłe produkty w małe historie o kraju.
To menu dobrze streszczało jego filozofię. Polskie produkty z danego sezonu, podane tak, by zaskoczyć nawet bywalców najlepszych stołów świata. Amaro mówił, że chce stworzyć polską kuchnię dla XXI wieku[1].
Kuchnia jako wizytówka kraju
Taki lunch to coś więcej niż posiłek. To pokaz, czym kraj chce się pochwalić. W 2014 roku Polska pokazała gościom swoją wiosnę: szparagi, bób, truskawki. I szefa, który potrafił z nich zrobić coś wyjątkowego[1].
Heritage Radio Network, przedstawiając Amaro kilka lat później, podkreślało, że jego restauracja była wtedy jedyną polską z takim wyróżnieniem[2]. Gotowanie dla prezydenta potwierdziło tylko, że to on był twarzą nowej polskiej kuchni.
Chłopak z Sosnowca, który w 1993 roku wyjechał za pracą do Wielkiej Brytanii, dwadzieścia lat później karmił przywódcę światowego mocarstwa. Trudno o lepsze zakończenie tego rozdziału[1].
Źródła
Każdy fakt na tej stronie pochodzi z tych źródeł. Każdy numer w tekście wskazuje źródło, z którego pochodzi.