Streszczenie książki

The Heart of Hospitality: lekcje dla twojego lokalu

Dziesiątki liderów hoteli i restauracji o drobnych, powtarzalnych nawykach, dzięki którym gość naprawdę czuje się zaopiekowany.

autor: Micah Solomon 2016 · SelectBooks 256 stron Czas czytania: 10 min czytania

Micah Solomon spędził miesiące na rozmowach z ludźmi, którzy naprawdę prowadzą Ritz-Carlton, Four Seasons, restauracje Danny'ego Meyera i tuzin innych instytucji branży hotelarsko-gastronomicznej, próbując sprowadzić wszystko do jednego pytania: co robią oni wszyscy, czego nie robią inni? Odpowiedź ma mniej wspólnego z jakością obrusów czy menu degustacyjnym, a więcej z rekrutacją, codziennymi nawykami i tym, jak zespół radzi sobie z chwilą, gdy coś idzie nie tak. Nic z tego nie wymaga budżetu pięciogwiazdkowego hotelu, i właśnie dlatego niezależna restauracja, kawiarnia czy bar mogą to po prostu przejąć.

Główna myśl

Znakomita gościnność nie jest cechą charakteru, którą jedni pracownicy przypadkiem mają, a inni nie; to zestaw decyzji rekrutacyjnych, codziennych nawyków i procedur naprawczych, które firma buduje celowo, tak samo jak kuchnia buduje swoje menu.

Dla kogo jest ta książka

Czytaj tę książkę, jeśli prowadzisz lokal, do którego wracają te same twarze, i chcesz dać swojemu zespołowi wspólny język na temat tego, czym naprawdę jest dobra obsługa. Właściciele, kierownicy sali i osoby prowadzące odprawę przed zmianą wyciągną z niej najwięcej. Pomiń ją, jeśli szukasz jednej spójnej tezy zamiast dziesiątek pomysłów wielkości pojedynczego wywiadu; to antologia nawyków, a nie ciągły wywód, i to ty musisz sam zdecydować, które pięć z nich naprawdę liczy się w twoim lokalu.

Najważniejsze wnioski

  • Zatrudniaj za ciepło i empatię, a umiejętności techniczne dopiero potem szkol — odwrotnie prawie nigdy się nie sprawdza.
  • Krótka codzienna odprawa, na każdej zmianie, to coś, co utrzymuje kulturę obsługi przy życiu.
  • Domyślnie mów tak, i pozwól personelowi naprawiać problemy według własnej oceny, zanim zapyta o pozwolenie.
  • Zrezygnuj ze scenariuszy: goście odróżniają wyćwiczoną ciepłotę od prawdziwej, zwłaszcza twoi stali klienci.
  • Reklamacja szybko naprawiona i sprawdzona później buduje więcej lojalności niż posiłek bez żadnego problemu.

Traktuj każdego gościa, jakby był jedynym

Solomon otwiera książkę historią szefa kuchni, który twierdzi, że cała gościnność sprowadza się do jednej umiejętności: poświęcenia jednemu gościowi pełnej uwagi, choćby na kilka sekund, jakby reszta świata na chwilę przestała istnieć. Brzmi to oczywiście, dopóki nie zauważysz, jak rzadko naprawdę się to zdarza. Solomon pokazuje też, jak firmy tracą dokładnie tę cechę wraz z rozwojem: odręczne notatki o preferencjach stałego gościa przestają być prowadzone, kierownik, który kiedyś witał przybywających, zaczyna chować się w biurze, a nikt tak naprawdę nie decyduje o obniżeniu standardu — po prostu się to dzieje, jeden skrót po drugim.

Dla niezależnej restauracji, kawiarni czy baru to argument, który powinien uwierać najbardziej, bo nie masz wymówki hotelu na trzysta pokoi. Nie potrzebujesz bazy danych preferencji, żeby pamiętać, że pan przy szóstym stoliku zawsze prosi o dodatkową cytrynę, albo że pani, która przychodzi w każdy czwartek, właśnie zaczęła nową pracę. Niewielka skala nie jest tu ograniczeniem, to jedyna przewaga, której żadna duża marka nigdy od ciebie nie odkupi — i znika w chwili, gdy przestajesz na nią uważać.

Buduj systemy, nie bohaterskie czyny

Jedna z historii w książce dotyczy drzwi hotelowego pokoju, które zamykają się z lekko niewłaściwym dźwiękiem, i technika oderwanego od innej pracy, by naprawić to, zanim gość w ogóle się poskarży. To drobny, niemal absurdalny przykład, ale stojąca za nim myśl się broni: konsekwencja nie bierze się ze znalezienia pracowników, którym bardziej zależy, tylko z prawdziwej rutyny wobec tego, co się liczy, celowo sprawdzanej i korygowanej zamiast pozostawionej temu, kto akurat pracuje na danej zmianie.

Najbardziej przydatny pomysł tej książki dla małego biznesu to śledzenie drobnych usterek bez obwiniania kogokolwiek: jeden przypalony stek to pomyłka, ale dziesięć przypalonych steków w tygodniu to luka w szkoleniu, a te dwie sytuacje wymagają zupełnie innej reakcji. Nie potrzeba do tego oprogramowania — wspólny zeszyt albo notatka w telefonie, gdzie zespół zapisuje, co poszło nie tak, przeglądana wspólnie raz w tygodniu, spełnia tę samą rolę i pokazuje, gdzie naprawdę są twoje problemy, zamiast tego, gdzie się ich domyślasz.

Zatrudniaj za ciepło, ucz umiejętności

Kilku liderów, z którymi rozmawia Solomon, dochodzi do tego samego wniosku różnymi drogami: ciepło, empatia i szczera radość z towarzystwa innych ludzi to cechy w dużej mierze utrwalone już u dorosłego człowieka, podczas gdy obsługę noża, systemu kasowego czy serwis wina można nauczyć w kilka tygodni. Jeden z restauratorów w książce stosuje test tak prosty, jak to tylko możliwe: czy kandydat łatwo się uśmiecha podczas rozmowy? Jeśli nie, żaden scenariusz szkoleniowy nie wytworzy tego później.

Wdrożenie liczy się równie mocno, co sama selekcja. Jedna z sieci hotelowych w książce zauważyła, że jej własne wprowadzenie do pracy niepostrzeżenie zamieniło się w '100 sposobów, by tu zostać zwolnionym', czyste przepisy i odpowiedzialność, i przebudowała je tak, by zaczynało się od tego, za czym firma naprawdę stoi. Nie potrzeba dwóch dni wdrożenia, żeby to zastosować — potrzeba pierwszej zmiany, która najpierw mówi o tym, jak chcesz, żeby traktowano gości, a dopiero potem o kasie.

Buduj kulturę mówienia tak

Solomon nazywa pewien schemat strachem przed sławnym gościem: kierownik odmawia małej, niegroźnej prośbie z obawy przed tym, co by się stało, gdyby wyimaginowany VIP wszedł akurat w tym momencie i tego nie pochwalił. To zasada wymyślona przeciwko czemuś, co prawie nigdy się nie wydarzy, kosztem rozczarowania realnego gościa, który stoi tuż przed tobą. Niezależny lokal ma tu akurat przewagę, bo nie ma polityki odległej centrali, za którą można się schować — jeśli sam jesteś na sali, możesz po prostu zdecydować, że odpowiedź brzmi tak częściej niż nie.

Drugą stroną medalu jest obsługa uprzedzająca: zauważanie, czego gość potrzebuje, zanim jeszcze o to poprosi, nawet jeśli oznacza to chwilowe wyjście poza własny zakres obowiązków — pójście po kółka treningowe do rowerka dla rodziny, bo widziałeś chwiejącego się malucha, a nie dlatego, że było to na jakiejś liście. Krótka codzienna zbiórka przed każdą zmianą, choćby pięciominutowa, to według książki to, co utrzymuje ten instynkt żywy w całym zespole, a nie tylko u tego jednego czy dwóch pracowników, którzy mają go naturalnie.

Odrzuć scenariusze, brzmij jak ty sam

Jedna z marek hotelowych w książce wyszkoliła całe pokolenie pracowników, by na każdą prośbę odpowiadali "z przyjemnością", aż zaczęło to brzmieć pusto nawet wtedy, gdy było szczere, a goście — zwłaszcza młodsi — zaczęli rozpoznawać w tym dokładnie to, czym było: scenariusz. Rozwiązaniem nie było obniżenie standardu, lecz zastąpienie wyuczonych na pamięć zdań krótką listą tego, co musi zostać poruszone w rozmowie, wypowiedzianą własnymi słowami każdego pracownika.

Ta sama myśl dotyczy tego, jak lokal się prezentuje: ubieranie personelu tak, jak ubierają się twoi prawdziwi goście, zamiast w kostiumową wersję 'elegancji', i serwowanie regionalnego dania, które naprawdę gotuje twoja rodzina, zamiast ogólnikowego wyobrażenia o tym, jak powinna wyglądać wykwintna karta. Dla niezależnej restauracji autentyczność to nie budżet na wystrój — to po prostu nieudawanie, że jest się gdzie indziej.

Dobra naprawa jest lepsza niż bezbłędna obsługa

Model naprawy z książki jest niepozorny, ale solidny: przeprosić naprawdę, zanim zacznie się rozwiązywać problem, pozwolić gościowi opisać własnymi słowami, co poszło nie tak, naprawić to i szybko sprawdzić efekt, a potem zapisać sprawę, żeby się nie powtórzyła. Warto zapamiętać kolejność — najpierw uznać, jak gość się czuje, dopiero potem fakty, bo gość, który czuje, że mu się zaprzecza, nie uspokoi się, choćby wyjaśnienie było jak najbardziej trafne.

Jedna z restauracji w książce zamienia rozlaną lampkę czerwonego wina w dwuminutową, w pełni wyreżyserowaną wymianę nakrycia stołu — nowy obrus, nowe kieliszki, odświeżone talerze — którą goście zapamiętują potem z sympatią, a nie jako wstydliwy moment. Nie trzeba pięciu pracowników rzucających się do stolika, żeby powtórzyć ten pomysł; potrzeba ustalonej procedury dla trzech czy czterech najczęstszych wpadek, żeby nikt nie musiał improwizować pod okiem gościa.

Goście przychodzą dla towarzystwa, nie tylko dla jedzenia

Jeden z hotelarzy w książce podsumowuje swoją prawdziwą pracę w jednym zdaniu: sprawić, by osoba, która zarezerwowała stolik, dobrze wypadła przed towarzyszącymi jej ludźmi. To użyteczne przeformułowanie, bo oznacza, że twoją konkurencją nie jest tylko lokal przy tej samej ulicy — jest nią również własny niepokój gościa o to, czy wieczór dobrze wypadnie na randce, w gronie rodziny czy zespołu z pracy, a wszystko, co robisz, powinno cicho ten niepokój zmniejszać.

Przykłady łatwo się skalują w dół: restauracja znanego szefa kuchni traktuje swoich cotygodniowych stałych gości nie tyle jak VIP-ów, którym trzeba się nadskakiwać, ile jak członków klubu, których powrót jest po prostu oczywisty, co dla nich samych okazuje się wygodniejsze, a nie mniej wygodne. Dla niezależnego lokalu może to być coś tak drobnego, jak wiedza, który z dwóch stolików stały gość naprawdę preferuje, i ciche zaproponowanie mu go bez wspominania, że o tym pamiętasz.

Niech technologia zajmuje się nudną częścią, nie troską

Ostrzeżenie książki dotyczące technologii dobrze się zestarzało, choć konkretne gadżety już nie: niebezpieczeństwo nie tkwi w narzędziu, lecz w personelu wykorzystującym je jako wymówkę, by się odciąć — "to jest na tablecie" zamiast prawdziwej odpowiedzi. Zaproponowana zasada nadal działa: przydziel zadanie temu, kto zrobi je lepiej, czy to człowiekowi, czy ekranowi, ale w chwili, gdy gość jest niezadowolony, musi natychmiast wkroczyć człowiek, nie bot.

Rezerwacje online, aplikacje do zamawiania i strony z recenzjami nie są już nowością, jaką były, gdy powstawała ta książka, co czyni podstawowe pytanie bardziej istotnym, nie mniej: czy czas i pieniądze zaoszczędzone dzięki automatyzacji zadania są rzeczywiście reinwestowane w chwile, w których liczy się człowiek, czy po prostu znikają w ciaśniejszych marżach i mniejszym zespole?

Wprowadź w życie

  1. Zapisz i powieś w widocznym miejscu w kuchni lub zapleczu trzy rzeczy, które każdy pracownik może naprawić lub podarować według własnej oceny bez wcześniejszego pytania.
  2. Dodaj do kolejnych rozmów kwalifikacyjnych pytanie 'opowiedz mi o sytuacji, gdy pomogłeś obcej osobie', i traktuj odpowiedź poważniej niż CV.
  3. Sformułuj jednozdaniową reakcję na trzy najczęstsze reklamacje, żeby każdy członek zespołu mógł działać na miejscu, nie czekając na kierownika.
  4. Wprowadź codzienną, pięciominutową odprawę o stałej porze i przynajmniej raz w tygodniu poświęć ją krótkiej historii o dobrej lub złej obsłudze, a nie tylko daniom dnia.
  5. Wypisz pięciu stałych gości i po jednym fakcie o każdym z nich poza zwykłym zamówieniem, i podziel się tą listą z całym zespołem.

Gdzie książka zawodzi

Książka opiera się niemal wyłącznie na wywiadach z ogromnymi, dobrze zasobnymi markami — trzy tysiące pisanych standardów Ritz-Carlton, własne Centrum Przywództwa, teoretyczny budżet 2000 dolarów na pracownika do wydania na dowolnego gościa — i nic z tego nie przekłada się wprost na bistro z dwunastoma stolikami i trzema pracownikami w zwykły wtorek. Najszybciej zestarzał się rozdział o technologii: konsjerż oparty na sztucznej inteligencji i zamówienia na tablecie były w 2016 roku prezentowane jako coś przełomowego, a dziś czyta się je jak zwykłe wyposażenie tła. A pod względem struktury to raczej luźna antologia cytatów z wywiadów uporządkowanych tematycznie niż jeden ciągły wywód, więc to ty musisz sam ustalić, które pięć pomysłów naprawdę się dla ciebie liczy.

Nasza ocena

Warto przeczytać zwłaszcza rozdziały o rekrutacji, kulturze i naprawie obsługi; rozdział o technologii można przejrzeć pobieżnie, a każdą kwotę w dolarach i każdą liczbę pracowników w myślach podzielić przez sto, zanim odniesiesz ją do własnego lokalu.

Najczęstsze pytania

O czym jest The Heart of Hospitality?

To synteza wywiadów Micaha Solomona z liderami Ritz-Carlton, Four Seasons, grupy restauracji Danny'ego Meyera i innych znanych hoteli i restauracji na temat tego, co naprawdę tworzy wyjątkowe doświadczenie gościa: rekrutacja, codzienna kultura, naprawa obsługi i rola technologii.

Czy jest przydatna dla małej, niezależnej restauracji, kawiarni czy baru?

Tak, ale trzeba samemu zmniejszyć skalę — niemal każdy przykład to duża sieć hotelowa lub restauracja docelowa, podczas gdy leżące u podstaw pomysły dotyczące rekrutacji, codziennych odpraw i obsługi reklamacji kosztują uwagę, a nie korporacyjny budżet.

Jakie podejście proponuje książka do rozwiązywania reklamacji gości?

Krótką procedurę naprawczą: przeprosić szczerze, uznając najpierw uczucia gościa, pozwolić mu opisać własnymi słowami, co poszło nie tak, naprawić to z szybkim sprawdzeniem efektu, a potem zapisać, co się wydarzyło, żeby ten sam błąd się nie powtórzył.

Jak wypada w porównaniu z książką taką jak Unreasonable Hospitality czy Setting the Table?

Jest szersza i mniej osobista — zamiast historii jednego restauratora to tematyczny przegląd cytatów od dziesiątek liderów, przez co czyta się to bardziej jak dobrze zorganizowany raport branżowy niż pamiętnik.

To nasza własna interpretacja książki, nie jej zamiennik. Kup książkę w lokalnej księgarni.

Do góry

Więcej streszczeń książek

Wszystkie streszczenia książek